4 lis 2014

Autobusem przez Filipiny

Autobusy na Filipinach
Wybierając się przez Filipiny w podróż autobusem warto wiedzieć czego się spodziewać wsiadając do ...
Filipiński autobus

Po ostatnich inspiracjach - strefa komfortu - nadszedł czas na kilka słów o życiu na Filipinach.
Nie wiem czy wam już wspominałem, apropo podróżowania przez Filipiny autobusem. Jeśli jeszcze o tym nie słyszeliście koniecznie musicie przeczytać ten artykuł, a jak zdarzy się wam być tu na Filipinach zapraszam do przejechania się tym środkiem transportu, oczywiście jeśli potrzebujecie sporej dawki adrenaliny.


Rodzaje przewoźników 

Od czegoś trzeba zacząć, więc może powiem wam coś o tych przesławnych autobusach. Co ważne trzeba powiedzieć, są dwa rodzaje autobusów na Filipinach ( oczywiście mowa o tych dalekobieżnych ) Jedne to te co jeszcze jeżdżą ... czyli konstrukcje z przed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, czyli stare i nie zawsze sprawnie działające ( nie raz widziałem jak pasażerowie pchali autobus by odpalił ) te drugie, to te z wyższej półki. wygodne i komfortowe, no poza tą popularną folią na siedzeniach, gdzie po dłuższej jeździe można sobie cztery litery odparzyć. Fakt, że klimatyzacja działa i często jest po prostu za zimno, ale dla Filipińczyków to super sprawa jak mogą zmarznąć. Jak i jedne tak i drugie nie miały by nic specjalnego jak nie kierowcy i o tym ten artykuł właśnie będzie. Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej podróży autobusem tym lekko rozsypującym się i tym z deskami zamiast okien. Była piąta rano, trasa z Bay Bay do Ormoc city. Zajęła nie więcej niż 40 min. To, że jadą szybko, że nie zatrzymują się nawet, by ludzie wsiedli czy wysiedli, to że jak autobus wyprzedza to wszystko inne musi zjechać z drogi i że klakson to podstawowe narzędzie kierowania pojazdem. Serce miałem w gardle i nic nie pamiętam z tych pięknych widoków po drodze.Wyprzedzanie na trzeciego nie wymagało by specjalnego opisywania, fakt że całą drogę zastanawiałem się, nad tym jak bym to ja jechał tym motorem, który właśnie musiał zjechać z drogi, bo autobus wyprzedzał. I nie powiem wiele razy musiałem uciekać motorem z drogi widząc autobus wyprzedzający drugi autobus, jadąc może dwa kilometry na godzinę szybciej jeden od drugiego. Ostatnia moja podróż autobusem była z Ormoc do Manili. Jeśli ktoś chce zaoszczędzić czas i pieniądze to naprawdę fajna alternatywa. Koszt takiej przyjemności to 1200 pesos, czyli połowa taniej niż prom, oraz połowa szybciej, bo to tylko 24 godziny. Jednak nie dało się zmrużyć oka przez ten czas, gdyż autobus na drodze nieustannie używa klaksonu. Wyprzedzając na zakręcie dwa autobusy i ciężarówkę nie dziwie się, że trąbi jak oszalały, przecież zawsze coś może jechać z naprzeciw, i też to może być przecież autobus coś wyprzedzający. Na podsumowanie tej drogi zabiliśmy tylko jednego psa, strąciliśmy z 40 motorów z drogi, jedną ciężarówkę, która stanęła w poprzek drogi gdy zaczęliśmy hamowanie i dwa autobusy. 

Co na dalszą trasę

Autobusy te dalekobieżne z tej lepszej serii, najczęściej są dobrej jakości, posiadają telewizory, czasem nawet LCD ( najczęściej są jednak stare znane z lat 90 ). Wchodząc do takiego autobusu można cieszyć się z własnego siedzenia i wieloma snakami, gdyż kierowcy zatrzymują się w wyznaczonych miejscach, gdzie oblegają pasażerów kramarze sprzedający wszystko do jedzenia z lokalnych produkcji. Nie polecam jednak zakupu od nich czegokolwiek poza wodą, gdyż jak wiadomo jest ciepło na Filipinach a to nie sprzyja żywności, zresztą niejednokrotnie jedzenie owo już nieładnie pachnie. 
Autobusy te gorsze, działają na zupełnie innych zasadach. Pierwsze kierowca ma obliczone ile ludzi musi przejechać trasą, by wyszedł na swoje, więc kto pierwszy ten siedzi, reszta podróżuje jak się da, nawet na dachu, który jest przystosowany do przewozu towarów i ludzi, to znaczy jest wzmacniany i ma takie poręcze by było się czego trzymać. Te autobusy jedynie zwalniają by zapakować ludzi czy żeby ktoś wysiadł, trzeba wiedzieć gdzie chce się wysiąść i dobrze do tego się przygotować. Kierowcy tych autobusów zazwyczaj nie zważają na nic na drodze i zawsze pędzą jak oszalali, by załapać się na następny kurs, czyli ekstra dodatkowe pieniądze. Taką wycieczkę można sobie zafundować taniej jadąc z miejsca rozpoczęcia do końca trasy, kupując bilet w kasie biletowej bądź u kierowcy jeśli takiej kasy nie ma. Łapiąc autobus po drodze, cena biletu zależna jest już od widzi mi się kierowcy, tak jest w przypadku obu rodzajów autobusów. Jadąc z Ormoc do Manili w kasie zapłaciliśmy 1200 pesos, a zabierając ludzi po drodze zaraz za dworcem autobusowym najtaniej kierowca wołał 1450 pesos za tą samą trasę. 
Jednak pomimo wszystkich tych dziwnych rzeczy, które urozmaicają podróż jest w autobusie zawsze wesoło. Mi to przypomina autobusy z zakładów pracy jadące na grzyby w Polsce, gdzie było zawsze co wypić i zjeść, a atmosfera zawsze dopisywała dużej ilości śmiechu. 
Z tego co dowiedziałem się od kierowców tych lepszych autobusów, mają oni wyznaczony czas na przejazd odcinka drogi, jeśli się spóźnią nie dostaną się na prom, a i po wypłacie odczują sporą różnicę jak powodują opóźnienia. Z autobusami tymi gorszymi, by zostać ich kierowcą jedyny warunek to jeździć szybko. 
Oczywiście poza autobusami jest jeszcze wiele innych przewoźników, jak znane również w Polsce busy, oraz Jeepneje, trycycle ale o tym to już w następnym artykule. 
A może ktoś z was chciałby się z nami podzielić swoimi odczuciami ? przejażdżki autobusem ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz