13 cze 2017

Hong Kong - Wstęp

Hong Kong - Poszukujac Raju

Hong Kong 

Troszkę czasu już minęło, od kiedy byłem w tym przeogromnym mieście. Zbierałem się do napisania tego artykułu zbyt długo, zawsze znajdowałem tysiące usprawiedliwień, by go nie napisać. To zalało mi dysk twardy z wszystkimi zdjęciami, to ukradli mi telefon w Manili, a miałem tam wszystkie filmy i zdjęcia. To znowu przyleciałem na Filipiny a tam, tam okazało się, że dotarłem do tego mojego tak upragnionego raju. Teraz też jest wiele przeciwności, by siąść i zacząć pisać, to mam mamę w szpitalu, to szukam pracy, to ... i tak dalej i tak dalej. 

Lotnisko w Hong Kongu

Lotnisko w Hong Kongu

Lotnisko jest niewyobrażalnie przeogromne, tu naprawdę można się zgubić i zabłądzić. Nie wiem, czy nie jest to jedno z największych na naszym kontynencie. Leciałem do Hong Kongu z New Dheli. Tam czekałem kilka dobrych godzin na samolot. Przed samym podchodzeniem do lądowania, moim oczom zza okna pojawił się ocean, na tyle nisko, że wyglądało to tak, jak byśmy mieli się za chwilkę rozbić. Do tego była burza, nisko osadzone gęste ciemne chmury, turbulencje. A tu oczom ukazuje się ocean, przerażenie w oczach było widoczne u wielu turystów. Gdy już bezpiecznie wylądowaliśmy, poczułem naprawdę wielką ulgę. Korytarze tak długie, że zlewał się w oddali sufit z podłogą, idzie się i idzie, jedzie i idzie i końca nie widać gdzie się idzie. Dobrze, że wszystko jest pisane po Chińsku i Angielsku, inaczej można by się ładnie tam zagubić na kilka dni.
Lotnisko w Hong Kong


Jest to chyba najbardziej wysprzątane lotnisko w jakim miałem przyjemność być. Czystość na poziomie testu białej rękawiczki. Bardzo mnie zdziwiło, że wszystko tam miało swoje miejsce, jak by ktoś to wszystko po prostu dobrze poukładał. Wszędzie dużo ludzi. Gdy wychodziłem z lotniska, były takie budki z informacja, tam się dowiedziałem, że w Hong Kongu używa się takiej karty, którą się doładowuje, a zastosowań ma wiele, bo od płacenia za podróże w środkach lokomocji publicznej, to zakupy w sklepach, płacenie za hotel, czy w Mc'Donald's, oraz za parking, jeśli ktoś porusza się autem. Zakupiłem sobie takową kartę i wybrałem się do wyszukanego wcześniej hotelu. Gorąco, to mało powiedziane, parnie. Autobusem do centrum nie jechało się długo, z godzinkę z hakiem, dość szybko jechał kierowca. Dzielnica, do której dotarłem jest dość sławna, turystyczna. Długi market, codziennie rozkładany wieczorem, nieobliczalna liczba ulicznego jedzenia, zapachy, kolory, wszystko jak w filmach, tyle, że tu na żywo. 

Hotel w Hong Kongu

Hotel, do którego dotarłem, okazał się wysokim budynkiem, na chyba czwartym piętrze, na końcu korytarza stała mała lada, a za nią pani, nie mówiąca prawie słowa po angielsku. Jakimś cudem, można się było z nią dogadać, zaprowadziła mnie do pokoju z jednym łóżkiem, bez okna. Cena jak w centrum Londynu. Pokoik bardzo klaustrofobiczny, klimatyzacja głośna. Bądź co bądź nie przyjechałem do Hong Kongu by sobie wygodnego hotelu szukać, a zwiedzać. Tutaj zdjęcie karty hotelowej, oraz wizytówki hotelowej, jak by ktoś chciał chiński zobaczyć, lub poczytać sobie :)
Hong Kong hotel - Karta hotelowa - poszukujac raju
Karta Hotelowa w Hong Kongu
Hong Kong hotel - wizytówka - poszukujac raju
Wizytówka Hotelu w Hong Kongu

Po kilku dniach ta sama pani z za lady, zaproponowała zmianę pokoju na większy z własną łazienką w tej samej cenie :) z tego okna zrobiłem zdjęcie, jednej chyba z największych bambusowych rusztowań, jakie w życiu widziałem.

Bambusowe rusztowanie w Hong Kongu - poszukujac raju
Bambusowe rusztowanie w Hong Kongu
Bambusowe rusztowania w Hong Kongu
Bambusowe rusztowania w Hong Kongu

Tutaj zdjęcie od tyłu hotelu, czyli boczna wąska uliczka prowadząca za budynkami, jakich wiele w tym pięknym mieście. Drugie zdjęcie to widok z tej uliczki w górę. 
Boczna wąska uliczka z hotelem w Hong Kongu
Boczna wąska uliczka z hotelem

Hotel widok w górę na klatkę schodową
Hotel widok w górę na klatkę schodową
Hotel widok w górę na klatkę schodową
Hotel widok w górę na klatkę schodową
Zobaczcie, że w prawie każdym oknie zamontowany jest klimatyzator, bez niego nie da się tam wytrzymać, czasami są takie dni, że wiatrak nie dmucha, choć na najwyższych obrotach. Po prostu stojące, gorące powietrze, stanie pod zimnym prysznicem nie pomagało. 
Następne zdjęcie to wejście do samego hotelu.
Wejście do hotelu z ulicy strony
Wejście do hotelu z ulicy strony

Dalszy ciąg opiszę w następnym artykule :) jest już tak późno, że ciężko mi już oczy utrzymać otwarte, a obiecałem sobie, iż opublikuje tyle, ile napiszę zanim padnę :)
Pozdrawiam









2 komentarze:

  1. Cześć Tomasz! Pozdrowienia od Marcina z apartamentowca w hoornzwaag ;) jak pisanie książki?

    Duży Marcin

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite miejsce, ale bałabym się że bym tam się zgubiła ;/ Ale wszędzie tam widzę bambus, dużo go wykorzystują :)

    OdpowiedzUsuń