25 wrz 2014

Strefa komfortu

stara nieużywana brama Twojej Strefy Komfortu
Stara nieużywana brama Twojej Strefy Komfortu

Życie w strefie komfortu



Przecież jestem sobą, tego mi nikt nie zarzuci. Pracuje i zarabiam pieniądze, chodzę czasem do baru na piwo, by spotkać się ze znajomymi, opowiadamy sobie ciekawe historie, zasłyszane, bądź też obejrzane w tv. Po pracy wracam do domu, przecież mam swoje obowiązki, samo się nic nie zrobi. A dziś do tego będzie następny odcinek serialu, który tak lubię oglądać. Losy tego głównego bohatera są takie pogmatwane, że czasem nie nadążam. On to ma życie... ciągle coś mu się przytrafia i ciągle na skraju bezpieczeństwa. Ja czuję się dobrze tu gdzie jestem. Nikt mi nie dokucza, nikt mi źle nie mówi, swoje obowiązki wypełniam rzetelnie. Raz w roku jadę na swoje zasłużone wakacje, najczęściej do rodziny, bo przecież na te kurorty i zagranice to nigdy nie będzie mnie stać. Owszem czasem lubię sobie ponarzekać na to swoje życie... wszystko jest takie drogie i ciągle brakuje na wszystko. Jak to inni robią ? żyją na pokaz... zastaw się a pokaż się ... ja taki nie jestem... Zawsze mogę sobie obejrzeć fajny film, spotkać się ze znajomymi i też potrafi być ekscytująco. Nie lubię poznawać za dużo nowych ludzi, zwykle im nie ufam, najczęściej próbują coś mi wcisnąć. Mam swoich zaufanych przyjaciół, nie potrzeba mi nowych. Czasem lubię sobie obejrzeć na przyrodniczym programie, o zwierzętach czy o pięknych miejscach na Ziemi. To mi w zupełności wystarcza. Do kina nie chodzę, wolę poczekać chwilę i obejrzeć ten film w domu, wygodnie w fotelu z puszką piwa. Tak lubię. Zainteresowania ? A kto ma na to czas ? Przecież pracuje, sprzątam w domu i gotuję czasem. Poza tym mam tyle obowiązków. Samo się nic nie zrobi. Ostatio byłem u mechanika ze swoim samochodem. Nie chciał odpalić, to co, że jest stary. Stary i sprawdzony, po co mi nowy, poza tym są przecież drogie a na kredyty mnie nie stać. Polityką się nie interesuje i tak nie mam na nic wpływu... na wybory też nie chodzę. Mam swoje komfortowe życie, to moje życie i takie je lubię. Tak czasem myślę sobie, że wpadłem w rutynę... ale czy mogę coś zmienić ? Przecież muszę żyć tak jak żyję, praca, dom, obowiązki ... przecież samo się nic nie zrobi...


Ciekawość dzieci 

Pamiętacie jak byliście dziećmi ? Albo czy obserwowaliście kiedyś dzieci ? wiem pytanie retoryczne, powiedzcie mi, co charakteryzuje dzieci ? CIEKAWOŚĆ !!! One niczego nie odpuszczą, wszystko muszą dotknąć, wszystko co możliwe otworzyć, wszędzie zaglądnąć... dzieci są ciekawe świata !!! Chcą i mają nieodpartą chęć poznawania. Jeśli zaproponujesz dziecku przygodę, jakąkolwiek, zawsze jest na TAK. A wiecie czemu tak się dzieje ? Bo dziecko nie zna pojęcia strefy komfortu. Dziecko poznaje i chce poznać jak najwięcej, jest stu procentowo zaangażowane w poznawanie. Dzięki temu się rozwija, nabiera wyobrażenia o wszystkim co je otacza. Z biegiem jednak czasu, nakazy i zakazy wychowania, zabija w dziecku tą ciekawość, zaczyna odpuszczać sobie wiele rzeczy. Szkoła na początku jest ekscytująca, bo przecież to coś nowego. Można się tyle dowiedzieć. Popatrzcie na takiego pierwszoklasistę, dumny chce iść do szkoły, jeszcze zanim wrzesień się zacznie już przymierza plecak, już chce czytać i poznawać nowe literki. Jednak po kilku latach wpada w rutynę, ciągle musi rano wstawać, ciągle musi odrabiać lekcje... szkoła staje się nudna ... Tu zaczyna się podział, ten naturalny ... Jedne dzieci uczą się starannie, chodzą do szkoły przygotowane, w domu ślęczą godzinami by odrobić wszystkie lekcje, druga grupa to kombinatorzy. Jakoś udaje im się prześlizgnąć, czasem dostaną gorszą ocenę, czasem uwagę do dzienniczka... ale ciągle kombinują. Robią to co je interesuje i ciężko je zmusić do zrobienia czegoś, co jest nie po ich myśli. Nie mówię tu że jedna grupa jest dobra, czy zła, mówię tylko, że naturalnie dzieci się dzielą na dwie grupy, no może trzy, bo są przecież jeszcze lenie :) Teraz popatrzmy na samych siebie, do jakiej grupy dzieci się zaliczaliśmy ? Tak wychowanie ma tu wielki wpływ na to kim w życiu będziemy. Chciałem tu jednak zaznaczyć, że wychowanie to nic innego jak poznawanie regułek zakazów lub nakazów. Mylę się ? Bo przecież od młodości słyszymy ... tego nie wolno... to musisz zrobić TAK a nie inaczej ... Idźmy dalej szlakiem wychowania, jedna grupa dzieci przy odrobinie szczęścia i kombinowaniu kończy podstawówkę i idzie dalej, Ci ambitniejsi idą do technikum, potem na studia. Udaje im się prześlizgnąć, skończyć. Dostają w rękę dyplom, który i tak dla nich wiele nie znaczy, bo najczęściej mają już jakieś źródło dochodu, przecież w życiu muszą ciągle kombinować. Przy tym przeżyli wiele niezapomnianych przygód, bo ile to imprez było, wyjazdów pod namioty, ile to się nie działo... Druga grupa, tych co chcieli COŚ osiągnąć, ślęczała nad książkami, uczyła się, poznawała regułki i potrafiła niejednokrotnie zapamiętać pół podręcznika na pamięć. Po skończeniu podstawówki chcieli nadal się uczyć... ( a może to rodzice wysyłali ich do liceum ? ) Tak przecież to OGÓLNIAK, taka rzesza skończyła ogólniak, następne kilka lat rzetelniej pracy. Później wymarzone studia, też skończone z wyróżnieniem. Nie było imprez, nie było wycieczek... przecież musieli się uczyć. To marzenie o byciu KIMŚ i osiągnięciu CZEGOŚ było takie ważne. Część zdobyła dobrą pracę, druga część nie miała takiego szczęścia. Takim to obrazem widzimy polonistki pracujący w super markecie przy kasie, magistrów przy zmywaku. Ale co to ma do STREFY KOMFORTU ? Ano ma i to dość sporo. Ta oto grupa egzystuje, mało to ma wspólnego z życiem. Ma wiele obowiązków, które najczęściej sami sobie nałożyli, żyją w ciągłym stresie, z czasem boją się cokolwiek zmieniać. Mają stabilną pracę, narzekają na nią, ale przecież jakoś muszą przeżyć. Opłaty zakryły czarnym płaszczem marzenia. Szara codzienność. Jedni mają pieniądze ale oszczędzają bo nigdy nie wiadomo co będzie jutro, żyją oszczędnie, drudzy pozwalają sobie na wyjazd za granice w drogich kurortach, a po powrocie ... no te piramidy jakieś takie małe były ... następni trzymają się pilnie tego co mają by nie stracić. Ta grupa uwielbia narzekać. Przepracowałem w tej firmie 15 lat i nic z tego nie mam, oni o mnie w ogóle nie dbają...

Pułapka strefy komfortu


Więc czym jest strefa komfortu ? Jest to strefa naszej egzystencji, z której boimy się wychylić. Nieznane równa się niebezpieczne. Wygoda, komfort, tu jest dobrze i nic nie chce zmienić. Owszem ponarzekam ale  i tak nic z tym nie zrobię. Nie umię, nigdy nie kombinowałem. Doszedłem do wszystkiego ciężką pracą. A gdzie zaczyna się życie ? Za tą starą zardzewiałą bramą, zaraz przy wyjściu z tej właśnie strefy komfortu... dla czego zardzewiałą i starą ? bo przecież ostatni raz była używana gdy byliśmy małymi dziećmi... teraz jest inaczej. Dla czego mówię, że życie zaczyna się po drugiej stronie tej bramy ? Bo jest ekscytujące, bo ciągle coś nowego się doświadcza. Wiecie jak nazywam swój pobyt na Filipinach ? Dni pierwszego razu... tak, co dzinnie poznaje coś nowego, doświadczam nowych smaków, poznaję nowe kultury, przebywam w niesamowicie pięknych okolicznościach przyrody. Nie ma dnia, bym nie przeżył czegoś ciekawego. Tu chyba powinienem wspomnieć o życiu Filipińczyków. Tak utarło się w krajach rozwiniętych, że nazywa się Filipiny, krajem trzeciego świata. Od dziecka Filipińczycy żyją z naturą, owszem większość z nich żyje naprawdę biednie, skrajnie biednie. W szkołach uczą się rzeczy praktycznych, mowa tu o naprawach butów, cerowaniu skarpetek czy bluzek, uczą się rozwijać swoje wrodzone talenty. Znacie pewnie to powiedzonko... jak myślisz, że umiesz coś najlepiej, znajdzie się dziesięciu Azjatów co zrobią to lepiej od Ciebie. Są motywowani i doceniani w szkołach. Część nie jest w stanie ich skończyć z braku środków. Ale wiecie co ich wyróżnia ? to że są szczęśliwi. Wiele dróg mają pozamykanych, nie mogą tak po prostu wyjechać z kraju, nie stać ich na wiele rzeczy. Jednak zawsze gotowi są na jakąkolwiek przygodę.

Moim marzeniem zawsze było...

Od zawsze marzyłem ... tak często się zaczyna i kończy opowieść jaką mamy do powiedzenia. Niejednokrotnie żyjemy tym marzeniem, śnimy na jawie co by to było, gdybym spełnił je. Gdyby to wszystko było prostsze... Tak możemy bez końca. Czy jesteśmy odważni ? by poznać niepoznane ? czy boimy się wychylać z tłumu tych marionetek, którzy przeżyli swoje życie nie opuszczając swojego komfortu. A co by było, gdyby... gdybyś podjął jedną decyzję, by to wszystko zmienić ? by postawić na swoim, by coś zrobić, a nie tylko mówić i marzyć ? Po drugiej stronie strefy komfortu znajduje się życie, to o którym zawsze marzyłeś, jest na wyciągnięcie ręki, namacalne. Wystarczy tylko uchylić drzwi, poczuć się na nowo dzieckiem, ciekawym świata, ciekawym poznania. Nie jedno z was osiągnęło wiele sukcesów w różnych dziedzinach, możecie być dumni z tego co macie. Jednak wciąż marzycie o ... no właśnie o czym tak zawsze marzycie i nie zdobyliście się, by to osiągnąć ? Mówicie że ciągle pod górkę, życie jest takie trudne... a ja wam tu jeszcze mówię, żeby iść pod wiatr. Powiem wam, że droga pod wiatr jest prostsza i przyjemniejsza od tej z wiatrem ...  bardziej ekscytująca, ciekawa, nieprzewidywalna... Wystarczy tylko jedna decyzja i podążanie jej drogą. Ani się nie obejrzycie jak wasze życie nabierze kolorów, pikantności. Świat jest taki piękny, a ty nadal ślęczysz przed tym komputerem i marzysz ... o tych nieosiągalnych marzeniach z przeszłości... rusz się, zrób coś... byś na starość nie żałował tego, ilu rzeczy nie zrobiłeś a mogłeś. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz