Rower elektryczny E-Code - naprawa bateria li-ion, saport


Rower Elektryczny  E-Code

Rower elektryczny - naprawa

   
    Witajcie, długo nic nie pisałem, tak jakoś wyszło w natłoku zajęć. Kilka tygodni temu udało mi się kupić tani, w rozsypce rower elektryczny. Jest to Chińczyk, E-code, a jak na poczciwego Chińczyka przystoi działał, jak był nowy. Rower odebrałem od gościa z ogłoszenia na portalu społecznościowym. W kartonie były śrubki, trochę części, rama osobno, i koła osobno. Martwiłem się, tylko by nic nie brakowało, bo jak mechanikę można dokupić, tak plastyki już ciężko. Tak więc posprawdzałem czy wszystko się w miarę zgadza i zapakowałem wszystko do auta. Udało się go zakupić za dwieście złotych, po prostu brałem w ciemno za takie pieniążki. Plan był taki, jak uda się go odrestaurować, to fajnie, będzie czym pośmigać po lesie, a jak nie, to będzie dawcą części do innego roweru, który planuję przerobić.
   W garażu na szczęście mam dość miejsca, by się z tym rowerem rozłożyć. Powiem wam moi drodzy, iż rozpięcie łańcucha bez ściągacza graniczy z cudem. Po długiej mordędze poszedłem do sklepu i kupiłem, bo to przecież strata czasu. Macie jakieś sposoby na łańcuch bez ściągacza ?
   Ramę trzeba było dobrze wyczyścić, papierem ściernym, najpierw szczotką drucianą usunąłem rdzę, bo jednak rama od dołu w okolicy saportu zaczynała rdzewieć. Tak, to jest chiński stalowy model, więc praktycznie trzeba dobrze się nadźwigać. Po szczotce drucianej przyszła kolej na papier ścierny, zacząłem od 400, i na 800 skończyłem. Tak samo postąpiłem z plastykami, oczywiście bez szczotki drucianej :) Niestety nie mam żadnego zdjęcia z procesu przygotowywania, jak i malowania. Nie wiem, jakoś wyszło mi z głowy, upamiętnianie tej czynności. Zdobycie odpowiedniej farby do pomalowania roweru też nie jest proste. Pomyślałem, podjadę do marketu budowlanego, owszem, farby są, ale żadna nie ma odpowiedniej twardości. Sklep z lakierami do samochodów okazał się najlepszą opcją, jednak drogą. Rower postanowiłem pomalować na czarny mat, tak samo plastyki. W pierwszej kolejności całość pomalowałem podkładem, dwie warstwy na ramę, na drugi dzień pomalowałem ramę czarnym matem, cztery warstwy. Gdy rama wyschła myślałem, że to wystarczy, a i tu się myliłem. Moja ciapowatość doprowadziła do przewrócenia się ramy na betonową posadzkę garażu i lakier nie sprostał zadaniu. Otarcia poprawiłem i udałem się do sklepu z lakierami, by coś zaradzić. Wydedukowaliśmy, że powinno dodać trwałości polakierowanie bezbarwnym. Ha, ale to nie takie proste, w trzech sklepach nie można było dostać lakieru bezbarwnego matowego, następne dni na czekaniu. Rozumiem sytuację, pandemia i wszystko pozamykane. Lakier przyszedł na trzeci dzień, położyłem trzy warstwy, powiem wam, że załatwiło to sprawę. Szkoda, że lakiery z utwardzaczem nie są tak dostępne w Polsce. W Anglii jak malowałem ramę, kupiłem w sklepie taki lakier dwuskładnikowy w aerozolu. Wystarczyło wcisnąć z od spodu, wymieszać i lakier jak z fabryki, przez kilka lat nic nie odprysło, tu w moim Chińczyku rama stała się cięższa o dodatkowy kilogram lakieru:)
   Składanie takiego roweru elektrycznego wcale nie było proste, inaczej jest, jak rozkładacie rower i wiecie, gdzie co było, Tu miałem pudełko części i radź sobie sam :) W sumie składanie zajęło mi około pełnego jednego dnia. Najwięcej było zabawy z tymi plastykami, by je spasować na tyle, aby się nic nie połamało i przede wszystkim, by nie trzeszczały podczas jazdy. Łańcuch przyszedł nowy, wszystkie piasty umyte i nasmarowane, silnik 36 voltowy z przekładnią planetarna, oj warty swej wagi, te stare silniki są nie do zniszczenia, jedno, że spokojnie wytrzymują 48 volty, to się praktycznie nie grzeją. Przesmarowany, zaczął nawet lepiej się kręcić. Przyszła kolej na saport. O, to nie jest proste dobrać saport do roweru, gdy nie ma się starego. Nakrętki standardowe, wianki też, jednak długość mufy to zaledwie 80 mm. Ile ja się tego naszukałem, ile internetów naprzeglądałem, ile na dzwoniłem. Warte to było zachodu. Saport z fatbike kosztuje 200 do 300 zł, taki by mi pasował, ale przecież to drożej niż rower. W końcu znalazłem taki sam rower na eBay, zadzwoniłem do producenta i zapytałem o wymiar saportu, a ten zaproponował mi, że mi go wyśle, bo i tak nigdzie nie kupię. Chyba miał rację, ale dla tych, co kiedyś będą się z tym męczyć jest to oś o długości 185mm na mufę 73-92 mm, miski są standardowe BSA 34 mm, miski i wianki w sklepie rowerowym kosztowały 16zł, a saport całe 60zł z przesyłką. Takim to sposobem miałem rower, który nawet miał manetkę gazu i poruszał się z miejsca. Jednak jego mankamentem była bateria żelowa, a raczej trzy jej sztuki. Ciężkie i niewydajne :) Jako, że już niejedną baterię zrobiłem, postanowiłem zaszaleć, miejsca przecież jest tyle, że ciężko go zapełnić, po trzech takich 12ah żelówkach. A co zaszalałem i zrobiłem taki pakiecić 10s 10p. Użyłem wszystkie 18650 w pojemnościach od 1600mah, do 1950mah. Jak byście chcieli fajną stronkę do obliczania pakietów to proponuję repackr. Wyliczył mi 17mah różnicy między ogniwami. Na temat pozyskiwania i testowania 18650 pisałem już.
   Co do budowania samej baterii, to napiszę jeszcze osobny artykuł, a będzie ku temu okazja, w niedługim czasie. Chcę przerobić po swojemu dwa rowery, jeden to stary z PRL Jubilat, którego chcę zostawić dla siebie, a żony rower to Kross Diament. Oba rowery mają trzy biegi w piaście tylnego koła, a do napędu będę chciał zastosować silnik z hoveroarda. Więc będzie trzeba zrobić dwie baterie i nawet wiem, że dalej będą to 36 volt. Kwestia jeszcze obmyślenia gdzie je zamontować.
   W baterii "Chińczyka" nie używam BMSa, to co zastosowałem to tylko zabezpieczenie baterii, przed rozładowaniem nadmiernym, czyli najtańszy chiński BMS. W sumie one tylko do tego się nadają, sprawdzałem odłącza zasilanie przy 28 V, ale to i tak nie jest dla mnie problem, gdyż sprawdzam napięcie i sam decyduje, kiedy podładować baterię. Mając taki zapas mocy, nie udało mi się jej rozładować do tego stanu podczas jazdy. Kilka dni temu zrobiłem taką małą wycieczkę, około 50 km, po lekko pofalowanym terenie, praktycznie nie pomagając pedałowaniem, z 41,5 V zeszło do 36,02 V. Pewnie mógłbym jeszcze jedną taką wycieczkę zrobić. Teraz zapowiadają, że pogoda się poprawi, więc jeszcze zrobię kilka testów, będę też chciał sprawdzić jak po kilku razach ładowania baterii zachowują się poszczególne ogniwa. Zamówiłem takie sprytne urządzonko, co nazywa się active balancer, dla tego postanowiłem nie inwestować z dobry BMS. Wystarczy, że podłączę go na noc, co kilka miesięcy i powinno być wszystko należycie.
Jak będę sprawdzał baterię i będę miał ją rozkręconą to załączę jeszczetu parę zdjęć :) 

A tym czasem pozdrawiam wszystkich ciepło.

Przeczytej też

0 komentarze